Nowszy Secret Service: wrażenie z lektury

secretJako, że Secret Service jest pismem na którym niemalże uczyłem się czytać (a z całą pewnością popadałem w nałóg czytania) nie mogłem odpuścić jego Ponownego Przyjścia. Tak więc od jakiegoś czasu nowy numer leży u mnie i jako, że zdążyłem się z nim już zapoznać dzielę się swoimi wrażeniami.

Owe wrażenia trudno opowiadać bez porównania z kontekstem, czyli konkurencją. Jako, że w czasach, w których żyjemy na rynku znajduje się jedno, godne tego miana pismo o grach komputerowych, to właśnie z CD Action będę go porównywał. Tak więc ucieczka od porównania jest niemożliwa.

Cena:

Secret Service kosztuje 14.50, CD-Action 15.99, cena jest więc podobna. Złotówka różnicy, w szczególności dla ludzi, którzy potrafią wywalić kilka stów na zabawki nie jest warta uwagi. Obie gazety mają więc mniej-więcej taki sam stosunek ceny do wartości: są drogie. Werdykt: -1 dla obydwu.

Układ i prezencja tekstów:

Obydwie gazety mają podobny układ tekstów. Zaczynamy od nowości, których w Secret Service jest akurat niewiele. Zamiast nich otrzymujemy relację z targów i wizyty na ranczu George Lucasa, co moim zdaniem jest wyborem szczęśliwym: przynajmniej człowiek nie traci czasu na ponowne czytanie reklam, bardzo podobnych do tego, co widział już w Internecie. Następnie przechodzimy do recenzji, które w obydwu pismach zajmują około 20 stron. Reszta obydwu magazynów, czyli około 60 stron poświęconych jest publicystyce, części redakcyjnej i podobnym.

Nie będę owijał w bawełnę: podoba mi się to umiarkowanie. W dawnych czasach, jak człowiek kupował gazetę komputerową to była ona w w większości poświęcona grom. Osobiście wolałbym więc proporcję odwrotną i skupienie się głównie na obecnych na rynku programach niż publicystyce i nowościach.

Nie podoba mi się też brak ocen w formie cyferek lub gwiazdek. Oceny zawsze pełniły dla mnie wyznacznik wartości tekstu, pokazując mi, czy daną recenzję warto czytać czy nie (zwyczajnie szkoda życia na czytanie o crapie). Etykietki typu Early Acces i Exlusive także powinny być bardziej wyróżnione: zdążyłem przeczytać numer dwa razy, zanim w ogóle się zorientowałem, że coś takiego w nim jest.

Mocną stroną Secret Service jest natomiast layout, w szczególności jeśli porównamy go z chaotyczną i bałaganiarską warstwą graficzną CD-Action.

Werdykt: -1 dla obydwu.

Dobór gier:

Pod względem doboru recenzowanych gier bardziej podoba mi się Secret Service, niż w ostatnim numerze CD-Action jaki kupiłem (7/2014) Skupia się on głównie na grach kategorii B, co we współczesnych czasach najczęsciej oznacza gry bez marketingu. Dostajemy więc recenzje takich tytułów jak Child of Ligh, Broken Age i Broken Sword 5 czy Tales of Two Brothers. Położenie środka ciężkości na tą tematykę wydaje mi się dobrym pomysłem, w szczególności, że często są to tytuły o których trudno usłyszeć. Niemniej jednak ocenianie pisma na tej podstawie jest karkołomne, wszystko bowiem w tym temacie zależy od tego, jakie gry w danym okresie się ukażą. A te mogą być przecież lepsze i gorsze. Werdykt: Nierozstrzygalne.

Dobór tekstów:

Teksty publicystyczne w Secret Service wydają mi się ciekawsze od tych w CD Action, przeczytałem ich zdecydowanie więcej, co więcej w CD-Action podobał mi się w zasadzie tylko przegląd telefonów komórkowych. W Secret Service natomiast odwrotnie: tylko tekst o przygodówkach mnie nie zaciekawił. Zwyczajnie za diabła nie rozumiem co ludzie widzą w tym gatunku. Tekst o X-Com świetny, choć to znów wrażenie subiektywne, gdyż kocham tą grę. „Graczu, zabiłeś już kogoś?” jeszcze lepszy, temat jest świetny, czytać można o nim bez końca. Cannon Fodder to miły powrót do dzieciństwa, lecz odnoszę wrażenie, że w tej gazecie jest trochę za dużo wspominek „Panie, jak drzewiej bywało”. „Quo Vadis Dungeons and Dragons” dla mnie, jako RPG-owca jest jeszcze lepsze. „Pięć dziewczyn, które wpłynęły na historię gier” jest świetnym tematem, jednak samo wykonanie tekstu już mu nie dorasta. „Namioty na księżycu” ponownie świetne, jakbym czytał Węglowego Szowinistę.

Ponownie jednak trudno coś konkretnego powiedzieć. Jednak nie jest trudno wymyślić i napisać świetny tekst. Trudno jest to robić raz za razem. Tak więc zobaczymy, co będzie dalej. Werdykt: Nierozstrzygalne.

Jakość tekstu:

Jeden z tekstów w Secret Service poświęcony jest serii Wolfenstein. Składa się szczęśliwie, bowiem w omawianym numerze 7/2014 analogiczny temat podejmuje CD-Action. Pozwala to na w miarę obiektywne porównanie realizacji tematu, które obie gazety sobie zadały.

Jeśli chodzi o styl, to redaktorzy Secret Service posługują się stylem znacznie prostszym i przy tym czystszym. Zdania są nieskomplikowane, rzeczowe, pozbawione efektownych chwytów, nieprzeładowane humorem. Ot po prostu gruntowna, profesjonalna analiza tytułu, bez bawienia się z czytelnikiem.

Redaktorzy CD-Action sprawiają natomiast wrażenie zmanierowanych do granic grafomanii. Forma zdecydowanie góruje tu nie tylko nad treścią, ale też nad tematem i nierzadko nad efektem końcowym. Skupieni bardziej na skomplikowanych, wielopiętrowych chwytach stylistycznych, nierzadko pozbawionych pointy dowcipach często tracą wyczucie, zacierają powiązania logiczne między akapitami, a nawet poszczególnymi zdaniami w tekście.

W tej sytuacji Werdykt może być tylko jeden: +1 dla Secret Service.

Brak płytki:

Nie jestem zwolennikiem płyty, jednak moja wrogość do tego gadżetu ma swoje źródło głównie w cenie, do której winduje cenę. Jednak przy jej obecnej wysokości trudno doszukać się jakichś zalet braku płyty. Werdykt: +1 dla CD Action.

Wynik:

Remis.

Jak się okazuje wszystkie wydawane na polskim rynku czasopisma o grach komputerowych reprezentują ten sam, równie wysoki poziom. Wskazanie którejś jako lepszej jest więc bardzo trudne, tym bardziej, że obydwie zdają się celować w inne nisze: CD-Action jest zadowolony ze swojego statusu dodatku do płyty, a Secret Service zdaje się będzie próbował zostać gazetą.

W zaistniałej sytuacji chyba najlepszym, co mogę zrobić jest kupować obydwa periodyki. Panująca na rynku wydawniczym nędza sprawia, że oznacza to, że będę kupował wszystkie, wychodzące u nas czasopisma o grach!

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Gry komputerowe, Komputery i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

19 odpowiedzi na „Nowszy Secret Service: wrażenie z lektury

  1. Kubolski pisze:

    Pozwolę sobie zacytować:
    „Mocną stroną Secret Service jest natomiast layout, w szczególności jeśli porównamy go z chaotyczną i bałaganiarską warstwą graficzną CD-Action.”
    „Werdykt: -1 dla obydwu”

    „Pod względem doboru recenzowanych gier bardziej podoba mi się Secret Service”
    „Werdykt: Nierozstrzygalne”

    „Teksty publicystyczne w Secret Service wydają mi się ciekawsze od tych w CD Action”
    „Werdykt: Nierozstrzygalne”

    Nie rozumiem Twojej logiki. To tyle. 😉

    • Bardzo proste: po co kupujesz gazetę o grach? Żeby poczytać o grach. Nie żeby obejrzeć layout, nie żeby przeczytać X stron reklam (bo te tak zwane przecieki to tak naprawdę teksty reklamowe). Niestety w obydwu zostały one zepchniete na dalszy plan.

      Po pierwsze: dobór zrecenzowanych gier to niestety kwestia losowa i zależy tylko od tego, co akurat wyszło. Tak więc zasługa zarówno CD-Action jak i Secret Service jest tu żadna.

      Po drugie: jak pisałem nie jest trudno raz na 13 lat napisać fenomenalny tekst. Trudno to robić miesiąc po miesiącu. Żeby naprawdę porównać to, które pismo jest ciekawsze trzeba chwilę poczekać i przekonać się, czy jego redaktorzy nadal mają zapał, nadal ich interesuje to, o czym planują pisać i czy nadal mają coś do powiedzenia. Na to jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie. Wypowiadać się będzie można za kilka numerów.

  2. Radoslaw Idol pisze:

    Recenzje w CDA:
    Brothers: A Tale of Two Sons – numer 226
    Broken Sword 5 – numer 226
    Broken Age – numer 227
    Child of Light – numer 230

    Jak widać wszystkie wymienione przez ciebie tytuły były recenzowane w CDA.

    SS przydałaby się też lepsza korekta. Dwa błędy na jednej stronie to trochę dużo ;)(na stronie z Broken Age na marginesie jest literówka, a w samej recenzji mylony jest tytuł Broken Age z Broken Sword),

    • A owszem, te tytuły były recenzowane w CDA. A teraz porównaj po ilu numerach CDA były rozrzucone, podczas gdy SS omówił je wszystkie już w pierwszym numerze?

      Wydaje się, że SS pozostawił mainstreamowe gry CDA i zajął się mniej popularnymi.

      • Gallus pisze:

        Rozumiem, że CDA miało czekać by zrecenzować te gry razem? Albo wyczarować je sobie wcześniej? Brothers wyszło ponad rok temu, Child of Light na przełomie maja i kwietnia tego roku. Jednoczesne ich recenzje można uznać właśnie w przypadku pisma, które właśnie wydało pierwszy numer (nieważne, czy po przerwie, czy byłoby to coś zupełnie nowego), nie kiedy mowa o regularnie wychodzącym miesięczniku.

      • wzw pisze:

        Sugerujesz ze CDA powinno sie bylo wstrzymac z publikacja zeby wrzucic recenzje do jednego numeru.

      • @Gallus @wzw

        A wy co takiego bulwersa załapaliście? Czyżbyście sugerowali, że możliwe jest by pismo o grach ogarniało w sposób doskonały absolutnie każdy aspekt tej tematyki bez rozkładania w specyficzny sposób akcentów?

        POJEBAŁO WAS, LUDZIE?!

        Nie mam zamiaru dyskutować z ewentualnymi fanbojami CDA i im czegokolwiek udowadniać. Tacy ludzie mówiąc prosto z mostu mogą iść się jebać. Zwłaszcza jeśli nie rozumieją oczywistego faktu, że kładzenie nacisku na mainstreamowe gry nie jest wadą – ktoś o nich pisać musi.

        Nie krytykuję CDA tylko stwierdzam fakt, że to pismo generalnie o mainstreamowych grach. A jeśli fanboje CDA krzywią się na istnienie konkurencji zajmującej się generalnie grami z innej półki – to tylko świadczy o tym, że problem najwyraźniej ma samo CDA. Bo gdyby nie miało, to by nie było powodu by jego fani krzywili ryje na wieść o istnieniu SS.

  3. KFC pisze:

    Takie tam porównywanie od czapy, dwumiesięcznik do miesięcznika, gazeta z płytą do gazety bez płyty, meh. To jak porównywać Bioshocka z Minecraftem. Zupełnie bez sensu imo.

    A z Beamem muszę się zgodzić, sporo literówek w SS, ale kładę to na karb tego że być może ich terminy goniły, gorzej jak w 2 numerze będzie podobnie. No ale poczekamy, zobaczymy.

  4. m. pisze:

    Mógłbym napisać, że wrażenie z lektury wrażenia z lektury nie spełniło moich oczekiwań. Z tego co rozumiem SS chciał stworzyć nową jakość, więc zakończenie, że obydwa pisma stoją na wysokim poziomie tak naprawdę oznacza, że SS nie spełniło swojego zaprawdę mitycznego zadania.

  5. Tb2 pisze:

    Kurdę porównanie z dupy po prostu. Podobna cena obu pism, ale jedno ma 1/3 stron więcej + 2 DVD z grami = remis?

    Po 20 stron na recenzje gier? Nibyw którym CDA jest 20 stron recenzji gier? Tam recenzje, zapowiedzi itd. to ze 40-50 stron.

    I tak dalej. Wisisz mi 5 minut mego życia, które straciłem na lekturę tego tekstu.

    Meh

    • 20 (dokładniej: 21) stron na recenzje gier jest w CDA nr. 7/2014. Recenzje zaczynają się na stronie 46, kończą na 70, 3 strony sprzedano pod reklamy (3 i pół dokładnie). Pozostałe teksty o grach to „W Produkcji”, gdzie 11 stron poświęcono omówieniu gier z Early Acces lub gier, które redakcja dostała do pyknięcia na jakichś targach, prezentacjach etc.

      Jak widzisz: nie wliczam zapowiedzi do recenzji gier. Spowodowane jest to prostym faktem: zapowiedzi gier są skończoną tandetą i dziennikarskim dnem. Jestem gotów płacić za to, żeby ich nie czytać.

      Zresztą przeczytać je można (a dziś także obejrzeć) na każdym portalu internetowym miesiąc przed tym, nim trafią na papier.

      Płyty DVD z CD-Action natomiast najczęściej wyrzucam. Nie stanowią dla mnie żadnej atrakcji.

      Dużo rozrywki dostarcza mi natomiast lektura tych grafomańskich tekstów, które są w środku, a w szczególności gra „co autor miał na myśli” oraz „po co o tym pisze”?

      • Tb2 pisze:

        Ale to wakacyjna posucha – nie rozumiem dlaczego właśnie wziąłeś ten numer CDA, skoro można było porównać najnowszy, który wyszedł w zbliżonym do SS czasie. Co do gier „Early Acces” to chciałem zauważyć, że w 20 stronach w SS też są tam gry w tej fazie, co w ogóle mija się z sensem.Ale jeśli „recenzje” gier w stanie produkcji uznajemy za recenzje – to wtedy proszę doliczyć CDA te dodatkowe 11 stron. Bo nie rozumiem dlaczego beta-testy w SS to są „recenzje”, a w CDA beta-testy to już są beta-testy i tym samym nie zostały ujęte w zestawieniu

        „nie wliczam zapowiedzi gier” – OK ale przypomina mi się tu pewna scena z filmu „Żywot Briana” w którym Palestyńczycy dyskutują co zawdzięczają Rzymianom. A jeśli ja uznam za „tandetę” wszelką publicystykę, to co wtedy – mam powiedzieć, że w SS jest tylko 20 stron lektury?

        Mam wrażenie, że swą recenzję pisałeś na zasadzie „uzasadniujmy wyższość SS nad CDA” i dość topornie przykrawałeś wszystko, co ci nie pasowało do tej tezy

        „Płyty DVD z CD-Action natomiast najczęściej wyrzucam. Nie stanowią dla mnie żadnej atrakcji.”

        Co nie zmienia faktu, że są wliczone w cenę jednostkową pisma więc przy porównaniu cen warto o tym napisać. Kwestię dodatkowych 30 w CDA stron pomijamy taktownym milczeniem, prawda? Czekaj, niech zgadnę „i tak są tam tak denne teksty, że aż nie ma o czym pisać”. Tadam!

        „Dużo rozrywki dostarcza mi natomiast lektura tych grafomańskich tekstów, które są w środku, a w szczególności gra „co autor miał na myśli” oraz „po co o tym pisze”?|

        Nie wątpie, że tak doskonały i obiektywny dziennikarz czuję się dużo, dużo lepszy niż te „pismaki”. Ale zdaje się, że CDA to właśnie pismo „rozrywkowe” więc jak widzisz cel został osiągnięty. Co do mnie to ja z kolei bardzo się ubawiłem przy tej „obiektywnej” recenzji. Jeśli kiedyś w sieci powstanie poradnik „jak nie recenzować” to powinien zawierać link do tej strony. Swoją drogą jeśli tak wyrafinowany intelektualista musi oddawać się grom intelektualnym „co autor miał na myśli” itd. w piśmie, które ponoć czyta (i rozumie…) tzw. gimbaza, to może jednak autor nie jest aż tak błystkotliwy jak sam o sobie sądzi? Hm?

      • Jako autor tej strony proszę Cię: jeśli kiedykolwiek napiszesz tekst „Jak nie recenzować” koniecznie pamiętaj o umieszczeniu linka do niej.

        PS. Wysoki masz Page Rank?

  6. Tb2 pisze:

    „A owszem, te tytuły były recenzowane w CDA. A teraz porównaj po ilu numerach CDA były rozrzucone, podczas gdy SS omówił je wszystkie już w pierwszym numerze?”

    O matko. Tylko co to ma do rzeczy? CDA omawialo je na biezaco (plus masę innych gier) a SS z d…uszy wrzucil recenzje kilku gier wedle jakiegoś dziwnego klucza (indyki?), że nie wspomnę o nazwaniem recenzji gier w fazie early acces, a to przecież sa BETY. Recenzuje się produkt finalny!

  7. asasa pisze:

    Nowszy Secret Service: wrażenie z lektury – Przestałem czytać Twój wpis jak doszedłem do tego, że jest on porównaniem z CDA.

  8. Pingback: Powrócić tam | Szczeżuja log

  9. Tb2 pisze:

    „Jako autor tej strony proszę Cię: jeśli kiedykolwiek napiszesz tekst „Jak nie recenzować” koniecznie pamiętaj o umieszczeniu linka do niej.”

    Miszczu ciętej riposty: „a nie, bo ty!”. 🙂

    „PS. Wysoki masz Page Rank?”

    Penisa też masz na pewno dłuższego, spoko. A „ona tanczy dla mnie” ma na pewno więcej lajków niż niejeden utwór Mozarta. Czego to jednak dowodzi? Pierdyknąłeś bezsensowny tekst, albo jeśli wolisz – kuriozalny, i teraz strzelasz focha, bo ktoś zamiast się zachwycać wytyka ewidentne niedoróbki. Nie wiem jak masz page rank, ale dorośnij, człowieku. Z mej strony EOT, bo jak widzę merytorycznie dyskutować nie chcesz/nie potrafisz, a twoje riposty nie dają mi żadnej intelektualnej satysfakcji

  10. Pingback: Powrócić tam – Szczeżuja log

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s