10 gier dla Psychopaty

0352_e792Jak zapewne nikt z was nie wie dzisiejszy dzień nie jest zwykłym dniem, a 2 października. Drugi października to natomiast Światowy Dzień Bez Przemocy, bardzo ważne święto. Oczywiście, jako wychowany na Mortal Kombat i Carmageddonie degenerat nie mogę przejść obok tej daty obojętnie.

Dlatego postanowiłem uczcić go publikując subiektywną listę 10 gier dla psychopatów.

The Shank

Wcielamy się w człowieka z maczetą, który walczy z innymi ludźmi wyposażonymi w maczety. Prawdę mówiąc nie wiem z jakiego powodu: w grze niby jest jakaś fabuła, ale uczciwie mówiąc nie zagłębiałem się w nią. Gra wykorzystuje konwencję pomiędzy kreskówką, a filmem akcji z lat 80-tych, w których twardzi goście walczyli ze sobą. Mechanicznie natomiast mamy do czynienia z połączeniem platormówki, strzelanki i mordobicia. Krew leje się strumieniami, nogi i głowy są obcinane, pojawiają się ogromne giwery, piły mechaniczne oraz cała masa ostrych przedmiotów.

Jeśli macie ochotę kogoś zamordować, to polecam zrobić to w tej grze.

Mark of the Ninja

Za grę odpowiada to samo studio, co za serię Shank oraz Don’t Starve, tak więc musi być ona walnięta. Tym razem wcielamy się na chorego psychicznie ninja z halucynacjami, który wspina się po ścianach, skrada i morduje ludzi. Zabawa nie jest jednak prostym odcinaniem głów, przeciwnie, jak na Ninja przystało mordujemy podstępnie, co wymaga od nas dużo większego sprytu, umiejętności i pomyślunku. Musimy więc skradać się uważając na hałas, zachodzić naszych wrogów od tyłu i dopiero wówczas podcinać im gardła. Do naszej dyspozycji oprócz nindżowego miecza są jeszcze: gaz trujący, robaki, które zjadają ich żywcem oraz kilka innych rodzajów broni. Różne fajne rzeczy możemy także zrobić ze zwłokami: np. zbezcześcić je wieszając na drzewie, albo wrzucając do kontenera na śmieci.

Carmageddon

Nie będę się długo rozpisywał, albowiem każdy psychopata doskonale zna tą grę. Ot, prosta, ale przyjemna zabawa w rozjeżdżanie ludzi fajnym samochodem. Niestety upływ czasu zrobił swoje i nie wygląda ona zbyt pięknie. Jednak powiedzmy sobie szczerze: grafika w grach nie jest najważniejsza.

Najważniejszy jest rozlew krwii.

Franko: The Crazy Revange

Franko jest grą dobrą, bo Polską (czyli obiektywnie: raczej słabą). Pomińmy fabułę, bowiem ta nie jest ani ważna, ani mądra. Wiedzieć warto jedynie, że akcja Franko jest osadzonym w Szczecinie, a sam program jest klonem słynnego Double Dragon, wyposażonym w siermiężną nawet jak na czasy swojej premiery grafikę, koślawą animacje i kiepskie udźwiękowienie. Co ciekawe była to jedna z największych zalet gry, dobrze wpasowująca się w codzienną szarość polskiej rzeczywistości lat 80-tych i drugiej połowy lat 90-tych oraz nadająca grze charakterystycznego, maniacko-menelskiego klimatu. Drugą z zalet był poziom bezmyślnej, bezrefleksyjnej przemocy obecnej w grze.

Franko powstał w czasach, gdy przemoc w grach komputerowych była z jednej strony rzadka, z drugiej: modna. Lata 90-te to okres dominacji kreskówkowych postaci, zwierzątek i kosmitów. Owszem, zdarzały się bardzo dosłowne strzelanki, czy mordobicia, jednak były one nieczęste. We Franko natomiast krew leje się strumieniami, postacie nie walczą, tylko dosłownie się napierdalają: zestaw ciosów obejmuje glanowanie, rozbijanie głowy o kolano czy krawężnik, a już na wstępie wita nas scena wybijania zębów.

Między poziomami mamy natomiast sekwencje jazdy małym fiatem, w trakcie których musimy rozjeżdżać przechodniów: kasując złych i zostawiając przy życiu dobrych (choć ci ostatni mają najfajniejsze sceny śmierci).

Syndicate

Kolejna prosta, acz krotochwilna, klasyczna rozrywka. Jesteś dowódcą czterech, bojowych cyborgów i wyruszasz do miasta uzbrojony w szereg różnego rodzaju broni: karabinów, strzelb, miotaczy ognia, laserów, wyrzutni rakiet… Teoretycznie masz za zadanie walczyć z jakimiś wrogami, lecz kto by to robił, gdy miasto wypełnione jest ludźmi, po ulicach chodzą przechodnie, a niemal każdy obiekt da się zniszczyć?

Czasem uda się też ukraść samochód którym można ludzi rozjeżdżać.

Banner Saga

Do tej pory zajmowaliśmy się psychopatami typu impulsywnego. Teraz przejdźmy do typu kalkulatywnego. Zacznijmy od Banner Sagi, opowiadającej o grupie uciekinierów zamieszanych w wojnę między trzema rasami. Na pozór piękna baśń fantasy przenosi nas w bardzo trudne realia dając upust naszym najniższym instynktom.

Do tej pory zajmowaliśmy się psychopatami typu impulsywnego. Teraz przejdźmy do typu kalkulatywnego. Zacznijmy od Banner Sagi, opowiadającej o grupie uciekinierów zamieszanych w wojnę między trzema rasami. Na pozór piękna baśń fantasy przenosi nas w bardzo trudne realia dając upust naszym najniższym instynktom.

Banner Saga jest grą o podejmowaniu decyzji. Od decyzji tych zależy życie nietylko nasze, jak i naszych ludzi. Częstokroć (a raczej: prawie zawsze) okazuje się, że im jakaś decyzja bardziej okrutna i bezlitosna, tym korzystniejsza…

To gra, która ceni raczej pragmatyzm, niż dobre serce.

The Settlers

Kolejna gra dla miłośników retro (bowiem mówimy tu o jedynce). Na pierwszy rzut oka sielankowa kraina szczęśliwych, pracowitych ludzi po bliższym przyjrzeniu się nie tylko okazuje się areną krwawej wojny, ale też totalitarnym obozem pracy, w którym ubrani w jednakowe uniformy „obywatele” zasuwają bez żadnych wynagrodzeń (pieniądze otrzymują jedynie żołnierzom), a władca wszystko kontroluje za pomocą wojska. Jednak nie to jest najlepsze.

Najlepsze jest wykonanie płomieni, patrzenie jak budynki obracają się w perzynę, a biedne, przerażone ludziki uciekają przed naszym wojskiem. Podówczas człowiek naprawdę czuje, że jest złym tyranem.

The Sims

Jeszcze więcej kontroli daje nam oczywiście The Sims. Pod naszą opieką znajduje się człowiek obdarzony własnymi zainteresowaniami, pasjami i potrzebami. My natomiast mamy nad nim pełną władzę. Możemy zamknąć go w domu bez wyjścia lub w piwnicy, głodzić i niemal dowolnie torturować. Możemy zmusić go, by wyrzekł się wszystkiego, co kocha, a zajął się jedynie rzeczami, których nienawidzi. Można spalić mu dom. Można znęcać się nad jego rodziną i katować jego zwierzęta.

Tak naprawdę można zrobić z nim wszystko.

Civilization

Powiedzmy sobie szczerze: Civilization to jedna z najokrutniejszych i najkrwawszych gier w historii, a główną cechą, jaką promuje jest makiawelizm. Militaryzm, wojna napastnicza, komunizm stanowiący tu najlepszy system, niszczenie całych cywilizacji, obracanie miast w perzynę i zrzucanie bomb atomowych na cele cywilne to stałe elementy serii.

Co więcej jej poszczególne odsłony dają nam też unikalną możliwość wcielenia się w takie potwory jak Aszurnanipal, Attylla, Oda Nobunaga, Czyngis Chan, Szaka, Mao Tse Tung, Józef Stalin, Kubilaj Chan, Ludwig XIV, Mehmed Zdobywca, Piotr Wielki, Ragnar Lodbrock czy Sulejman Wspaniały.

Oczywiście niszczenie wrogów nie jest jedynym naszym zadaniem. Musimy jeszcze trzymać w ryzach własne społeczeństwo, co robimy za pomocą wojska oraz przekupując pospólstwo wydatkami socjalnymi. Pomysłowi gracze opracowali także inne metody radzenia sobie z niezadowoloną tłuszczą np. w pierwszej i drugiej części doskonale sprawdzało się wywoływanie planowych klęsk głodu, a w trzeciej: przymusowy pobór do wojska.

Master of Orion II

Jest niemal dokładnie tym samym, co Civilization, z tym, że zamiast podbijać Ziemię podbijamy kosmos (choć Ziemię możemy podbić przy okazji). Oznacza to, że skala jest odpowiednio większa, na przykład broń atomowa nie jest żadnym, trudnym do opracowania wynalazkiem, a przeciwnie: podstawowym rodzajem uzbrojenia.

Także poziom walk jest iście kosmiczny. Do tego stopnia, że o ile na wczesnych etapach Gracze jeszcze czasem bawią się w zdobywanie planet i ich okupowanie (zawsze to to darmowa siła robocza) tak na późnych najczęściej światy obracane są w perzynę, gdyż wysadzenie w powietrze planety lub też unicestwienie całej populacji bombardowaniem planetarnym jest zwyczajnie mniej kłopotliwe, niż przeprowadzenie inwazji planetarnej i okupacji.

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Uncategorized. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „10 gier dla Psychopaty

  1. Grisznak pisze:

    Dorzuciłbym Bully, Postal czy Command and Conquer: Generals (sterowanie arabskim terrorystami). O Rapeplay i paru innych japońskich wynalazkach nie wspomnę nawet…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s