Wojny fantastycznego świata I: Wojna? Wojna się zmienia!

2462_272e Cyklu o wojnie w fantasy była jednym z najpopularniejszych na moim starym blogu, dlatego też postanowiłem powrócić do niego w odświeżonej formule. Cykl będzie podzielony na kilka części, które stopniowo będę publikował. Dziś zajmiemy się tematem jakim jest:

1) Teoria wojny:

Zanim zajmę się omawianiem taktyki i strategii chciałbym poświęcić trochę czasu na wyjaśnienie czym jest wojna. Otóż: współczesna politologia definiuje wojnę jako „konflikt zbrojny pomiędzy dwoma państwami”. Faktycznie jednak jest to zjawisko starsze niż jakiekolwiek państwo, cywilizacja czy nawet cała ludzkość, wynikające bezpośrednio z funkcjonowania ludzkiego mózgu i naszej zdolności myślenia. O ile bowiem zabójstwa przedstawicieli własnego gatunku, czy to na skutek walki czy przypadkowe zdarzają się wśród prawie wszystkich zwierząt, tak (nie licząc owadów) tylko trzy gatunki popełniają morderstwa z premedytacją. Są to: ludzie, szympansy i bonobo. Nie wynika to ze zła noszonego w sercu przez ludzi, ale z naszej inteligencji. Znajdujemy się w bardzo nielicznym gronie istot zdolnych do abstrakcyjnego myślenia i co za tym idzie: makiawellizmu. W efekcie toczymy walki od samego początku swego istnienia.

Przywarę tę prawdopodobnie posiada też każdy, hipotetyczny gatunek o podobnym do naszego potencjale umysłowym.

Wojny podzielić można:

Ze względu na skalę:

Generalnie wojny podzielić można na kilka sposobów. Po pierwsze z uwagi na skalę konfliktu dzielimy je na:

– Totalne: czyli takie, w których zagrożone jest istnienie państwa, ich celem jest bądź to całkowita eksterminacja przeciwnika, bądź to uniemożliwienie mu stawianie jakiegokolwiek oporu. Celem ataku są więc same, ekonomiczne i biologiczne podstawy jego istnienia, a użycie przemocy de facto jest nieskrępowane. W trakcie takich wojen masowo zabija się cywilów, bombarduje i pali miasta, przeprowadza planowe egzekucje jeńców. Walczący wykorzystują w niej wszystkie dostępne sobie środki i sposoby walki. Przykłady takich wojen to III Wojna Punicka czy I i II Wojna Światowa.

– Ograniczone: w trakcie których istnienie państwa biorącego udział w konflikcie nie jest zagrożone, ale zagrożony jest jego interes, życie obywateli czy posiadłości. To także konflikty w trakcie których przestrzega się różnego rodzaju umów, praw i zwyczajów wojny. Zwykle toczą się daleko od głównych terytoriów państwa, powodują umiarkowane cierpienie dla jego obywateli, a pokonani traktowani są często z dużym szacunkiem. Uczestnicy nie wykorzystują wszystkich, dostępnych sobie środków walki, tak więc cywile (pozostający poza obszarem walk) najczęściej jej nie odczuwają. Przykłady takich konfliktów to: obie wojny w Iraku (z perspektywy USA, a nie Irakijczyków), Wojna o Falklandy czy Wojna Krymska.

– Najazdy: to z kolei krótkotrwałe wtargnięcia na terytorium obcego państwa, podczas których atakujący albo wykorzystuje zaskoczenie, albo szybkość poruszania się, by uderzyć na niebroniony obszar, a następnie przechwycić jakiś, wartościowy obiekt. Ich celem jest najczęściej dokonanie grabieży lub pojmanie niewolników, a następnie wycofanie się nim nadciągnie odsiecz. Najazdy są typowe dla wojen plemiennych, praktywkowali je Tatarzy, Wikingowie, Asyryjczycy, Aztecy i de facto każda przed-nowożytna kultura.

Ze względu na cel prowadzenia:

– Wojny obronne: Czyli konflikty, których głównym celem nie jest zajęcie czyjegoś terytorium, ale odparcie napaści. Specyficznym typem wojny obronnej może być Wojna Prewencyjna, mająca wyprzedzić uderzenie przeciwnika i dążąca do zniszczenia jego sił bojowych, zanim zostaną użyte. Generalnie wojny obronne podzielić można na przed-nowożytne i nowożytne.

W epokach przed-nowożytnych obrona kraju polegała głównie na obronie osiedli ludzkich. W przypadku dużych miast organizowano to w ten sposób, że otaczano je murami. W wypadku bardziej rozproszonych skupisk ludzkich w rodzaju np. kluczy wsi robiono tak, że organizowano jakiś punk umocniony w rodzaju zamku, grodu czy greckiego aeropagu, do którego (w razie napadu) starała się schronić ludność. Wadą tego systemu był fakt, że wystarczyło, że przeciwnik posuwał się bezludziami lub terenami słabo bronionymi, a nie napotykał oporu. Wystarczało więc, by omijał największe twierdze, a mógł dotrzeć do samego serca wrogiego terytorium. I często wycofać z łupami.

W epoce nowożytnej zmieniono podejście, organizując obronę całych krajów. Przeobrażenie to widać np. w języku polskim, gdzie w XVI i XVII wieku słowo „kasztel” oznaczające zamek i wywodzące się od łacińskiego „castrum” (tak samo, jak np. angielskie „castle”) oznaczającego obozowisko, zostało zastąpione przez właśnie „zamek” (od „zamykać drogi”). Powód zmiany filozofii wojen obronnych może być dość zaskakujący: druk. Technologia druku pozwalała na łatwe reprodukowanie map, a te pozwoliły na lepszą orientację w topografii terenu. Zauważono wówczas, że istnieją miejsca, takie jak np. przeprawy mostowe, brody na szerokich rzekach, przełęcze górskie i wąskie doliny, ujścia rzek czy niektóre wyspy, których zajęcie uniemożliwia przeciwnikowi poruszanie się w głąb kraju. Zaczęto więc wznosić w tych, strategicznych miejscach fortece. Pomocą okazało się też wynalezienie broni palnej, a zwłaszcza artylerii umożliwiającej rażenie przeciwnika na dużą odległość. O ile więc wcześniej zagrodzenie przeprawy wymagało ustawienia kordonu wojska (co czasem przybierało monstrualne rozmiary, jak rzymski Limes, czy chiński Wielki Mur) tak teraz wystarczyło zbudować kilka, wzajemnie się wspierających posterunków. Oczywiście napastnik dążył do czegoś odwrotnego i owych punktów opanowania przed obrońcą. Taka strategia nadal była bardzo kosztowna, jednak położyła kres najazdom, bandom leśnych zbójów i poprawiła ściągalność podatków.

– Hegemoniczne: czyli konflikty, których celem jest narzucenie wrogiemu państwu określonej polityki. Typowymi przykładami mogą być wszelkie wojny handlowe i kolonialne. Mimo, że efektem może być czasowa okupacja terytorium przeciwnika i wymiana jego władzy, to najczęściej nabytki terytorialne pełnią rolę drugorzędną, a po utrwaleniu owoców triumfu zwycięzca wycofuje się na własne terytorium. Za specyficzną odmianę wojen hegemonicznych można uznać wojny religijne i etniczne.

– Podboje: czyli wojny których głównym celem jest przyłączenie zaatakowanego terytorium do własnego państwa i związana z tym długofalowa korzyść materialną. Idea podbojów bardzo często wynika z traktowania państwa jako własność, bądź to prywatną, należącą do jego władcy bądź to kolektywną, należącą do wspólnoty jego obywateli, członków plemienia etc. Oraz założenia, że własność tą można powiększać odbierając ją innym ludziom. Podboje polegają jak łatwo zgadnąć na tym, że napada się czyjś kraj, wyżyna jego elity rządzące lub grożąc im śmiercią podporządkowuje się je, a ludność zmienia w niewolników lub zmusza do płacenia daniny.

– Endemiczne: są to wojny, których celem jest zaspokojenie jakiejś potrzeby krótkofalowej: zagarnięcie stad przeciwnika, kradzież kosztowności, uprowadzenie kobiet, pojmanie niewolników, zdobycie skalpów czy też odzyskanie zagrabionej własności i wywarcia zemsty. Najczęściej przybierają postać serii jednorazowych najazdów, podczas których jedna ze stron dokonuje rajdu, zdobywa łup i wraca do swoich siedzib, by ponowić atak w przyszłym roku lub odeprzeć wyprawę karną przeciwnika. Wojny takie są typowe dla ludów prymitywnych, jednak tak naprawdę towarzyszyły one ludzkości przez całą historię i toczą się po dziś dzień w postaci różnych starć między mieszkańcami krajów III świata. W europejskim kręgu kulturowym kres im położyły opisane wcześniej zmiany w filozofii prowadzenia obrony, które uniemożliwiły swobodne poruszanie się grupom najeźdźców po napadniętym terytorium.

– Powstania: czyli konflikty, których głównym celem jest usunięcie niepopularnej, słabej, bezprawnej lub narzuconej z zewnątrz władzy. Rebelianci zwykle dążą do zastąpienia jej inną, poprzez ustanowienie niezależnego państwa, poszerzenie autonomii, wymianę panujących lub przyłączenie ogarniętego walkami terenu do innego kraju. Zdarza się jednak, że powstania nie mają wyższego celu, a ich jedynym celem jest zabijanie znienawidzonych wrogów lub zagarnięcie jakiegoś rodzaju zasobów (jak w wypadku np. buntów głodowych).

Ze względu na posiadane środki techniczne i sposoby ich użycia:

– Wojny III generacji: termin Wojna Trzeciej Generacji został ukuty w Stanach Zjednoczonych pod koniec lat 80-tych. Określa się nim II Wojnę Światową i większość konfliktów toczonych później. Cechy charakterystyczne tego typu wojen to:
– Ogromne znaczenie wyrafinowanych środków technicznych: czołgów, samolotów, ciężarówek, środków łączności (radio), rozpoznania (radary, satelity szpiegowskie) i rażenia (pociski samosterujące i manewrujące).
– Szybkość jako najważniejsza cecha wojska: współczesne metody walki polegają głównie na szybkości. Czołgi, helikoptery, samoloty czy nawet piechota wyposażona w samochody są w stanie godzin przemierzyć cały kraj, omijać stanowiska wroga i zajmować nieobsadzone punkty strategiczne czy przejmując jego środki (jednostki wojskowe, składy, fabryki) zanim ten zdąży postawić swe siły w stan gotowości.
– Zanik linearnej obrony i przeniesienie walki w głąb terytorium przeciwnika: Z tej przyczyny znika bezpieczeństwo zapewnione przez odległość od przeciwnika. Obie strony najczęściej są w stanie uderzać na cele położone w głębi terytorium kontrolowanego przez wroga. Komandosi przewożeni w helikopterach są w stanie niszczyć sztaby i składy nawet daleko od frontu. Bombowce są w stanie atakować kolumny nieprzyjaciela zanim jeszcze znajdą się w regionie działania wrogich wojsk. Manewrujące pociski balistyczne mogą zostać odpalone z innego kontynentu i zniszczyć lotniska wraz ze stacjonującymi nań samolotami.
– Kluczowe znaczenie przewagi powietrznej: Jako, że zarówno pociski balistyczne, helikoptery jak i bombowce poruszają się w powietrzu, kluczowe jest posiadanie zdolności do – co najmniej – obrony własnej przestrzeni powietrznej przed nimi. Utrata jej znacząco naraża stronę, która na to sobie pozwoli na ataki.
– Całkowity zanik znaczenia umocnień stałych: mimo że linie umocnień i twierdze budowano jeszcze w okresie II wojny światowej ich militarne znaczenie okazało się znikome. Po co atakować bunkry, jeśli można je objechać w kilkanaście minut lub przelecieć nad nimi w kilkanaście sekund?
– Zwiększone znaczenie dalekiego rozpoznania: Jako, że walka toczy się na przestrzeni setek kilometrów należy wiedzieć, co się na tym obszarze dzieje. Jako, że chcemy (bo na tym polega tego typu wojna) niszczyć cele położone głęboko w terytorium wrogiego państwa musimy być w stanie ustalić, w co chcemy trafić (i po fakcie: czy trafiliśmy, czy zniszczyliśmy cel oraz czy musimy atak poprawić). Po trzecie: jako, że atak może przyjść z dowolnego kierunku musimy być w stanie go wykryć wystarczająco wcześnie by go pokrzyżować / uciec. Oraz, jako, że może nadejść w minuty musimy o nim wiedzieć z wyprzedzeniem!
– Zwiększone znaczenie łączności: z powodu poprzedniego kluczowe znaczenie ma informacja. Jako, że sytuacja zmienia się z godziny na godzinę, a nierzadko z minuty na minutę, a nasi żołnierze często operują na gigantycznych dystansach od dowództwa musimy więc być w stanie jakoś informacje przekazywać. I to koniecznie na bieżąco.
– Kluczowe znaczenie logistyki: Najlepiej ujął to Patton: „Żołnierze mogą zjadać swoje buty, ale czołgi nie pojadą bez benzyny”. Wojska, które nie otrzymują stałych dostaw ulegają paraliżowi. Atakowanie fabryk, składów i rafinerii staje się więc podstawą, podobnie jak przejmowanie lub niszczenie linii, po których transportuje się dostawy: torów kolejowych, dróg, mostów etc.

– Wojny II generacji: w ten sposób określano wojny toczone od połowy XIX wieku do II wojny światowej. Ich cechami charakterystycznymi były:
– zastosowanie broni dalekonośnej: w XIX wieku, dzięki postępowi w dziedzinie chemii znacząco udoskonalono broń palną, stosowane środki miotające, pociski oraz sposoby celowania. Stało się więc możliwe (między innymi) rażenie przeciwnika znajdującego się poza zasięgiem wzroku.
– pojawiają się snajperzy: celne strzelanie na duże dystanse staje wreszcie się wreszcie możliwe. Z bronią palną wiąże się prawie tyle samo mitów, co z mieczem japońskim, jednak na potrzeby tego tekstu można przyjąć obiegową opinię, że wcześniej żołnierz, który z dystansu stu metrów był w stanie trafić za każdym strzałem cel wielkości budynku uważany był za świetnego strzelca. Poprawa jakości amunicji, broni i układów celowniczych pozwalała przeciętnemu strzelcowi porazić przeciwnika z broni ręcznej na dystansie 300 metrów, a zdolnemu: przekraczającym kilometr.
– koncepcja pustego pola walki: z uwagi na zwiększoną celność broni i co za tym idzie skuteczność i zasięg ognia kluczowe staje się unikanie trafienia. Wojska przestają walczyć w liniach i zwartych szykach, rozsypują się w tyraliery, szukają schronień, strzelają z rowów zza drzew i z pozycji leżącej. Zaczyna się stosować mundury maskujące oraz ukrywać oficerów w tłumie szeregowców. Do tej pory wszystkie te działania uznawano za tchórzostwo.
– dominacja artylerii: artyleria jest w stanie razić cele znajdujące się poza zasięgiem wzroku jej obsługi, niekiedy nawet z odległości, której pokonanie zajęłoby piechocie lub kawalerii dobę lub dwie, staje się więc główną bronią. Jednocześnie jest jednak bardzo nieruchoma. W efekcie walki często przyjmują postać wzajemnego ostrzeliwania się z dział, w nadziei zniszczenia stanowisk.
– marginalizacja walki wręcz: dalekonośna broń palna i drut kolczasty sprawiają, że ataki na bagnety lub konne szarże z lancami albo szablami w dłoniach tracą sens.
– nabiera znaczenie rozpoznanie średniego dystansu: artyleria musi wiedzieć w co celuje i czy trafia. W tym celu ktoś musi naprowadzać ogień. Posuwająca się do przodu armia musi natomiast wiedzieć, czy nie wchodzi w zasięg dział. Nabiera więc znaczenia zwiad średniego dystansu, to jest na odległość około 50-100 kilometrów. Zwykle prowadzone jest przez kawalerię, później też samoloty rozpoznawcze i wyspecjalizowane grupy piechoty.
– koncepcja frontu: żołnierze nie walczą w wielkich masach, ale w rozproszeniu, podobnie też maszerują. Tak więc linie pole walki, wcześniej skupione w odległości wzroku od dowódcy rozciąga się na wiele kilometrów. Walką objęte zostają natomiast obszary rozciągające się na wiele kilometrów przed żołnierzami. Obszar ten, często będący terenem operacji kilku, współpracujących armii nazwany zostaje frontem.
– pojawia się termin „przewaga techniczna”: do XIX wieku postęp naukowy był powolny, a przełomowe odkrycia zdarzały się rzadko. Od XIX wieku znacząco przyśpiesza. O ile wcześniejsze udoskonalenia broni zwiększały jej skuteczność i wygodę użycia o niewielkie wartości, tak teraz rośnie ona nawet o kilkaset procent w ciągu kilku lat. Przykładowo: wynalezienie nowych materiałów miotających (rtęci piorunującej i bawełny strzelniczej, potem krewniaków nitrogliceryny) zwiększyło donośność dział z około 1000 metrów do najpierw kilku, a potem kilkudziesięciu kilometrów. Od tego momentu rozwój nauki powoduje, że bardzo ważnym staje się posiadanie broni przynajmniej równie nowoczesnej jak przeciwnik. Miecz można przekazywać z pokolenia na pokolenie przez całe wieki i jest równie dobry. Karabin to nabytek na kilka lat.

– Wojny I generacji: To wojny toczone od renesansu do rewolucji technicznej, która nastąpiła w połowie XIX wieku. Ich cechy charakterystyczne to:
– Pole walki obejmuje cały zasięg wzroku: wraz z rozwojem broni palnej walka toczy się na coraz większym dystansie, a wojsko otrzymuje coraz bardziej wyspecjalizowane zadania. Główną rolą piechoty staje się więc utrzymanie przeciwnika w zasięgu ognia artylerii i niedopuszczenie kawalerii do przejęcia dział. Artyleria razi wroga z dużej odległości. Gdy ten zostaje odpowiednio zmiękczony piechota atakuje dążąc do walki wręcz. Gdy wygrywa: kawaleria ściga uciekającego wroga. Zadania jazdy polegają też na nagłych atakach od skrzydła i od tyłu. Jako, że walka wręcz ciągle ma decydujące znaczenie piechota walczy w zwartym szyku lub linii, starcie rzadko toczy się na dystansie większym, niż zasięg wzroku. Nawet działa nie strzelają na dystans większy niż 500 do 1000 metrów.
– Profesjonalizacja dowodzenia: prowadzenie walki zaczyna wymagać coraz bardziej skomplikowanych umiejętności. Początkowo problem dotyka artylerii i budowy fortyfikacji (obie te dziedziny wymagają skomplikowanych wyliczeń), z czasem dotyka też innych dziedzin. Pojawia się zapotrzebowanie na profesjonalnych oficerów. Wraz z nim pojawiają się (początkowo we Włoszech, potem także w innych krajach) szkoły kształcące zawodowców. Sztuka wojny staje się zagadnieniem analizowanym i wykładanym na uniwersytetach.
– Pojawienie się Logistyki: prowadzenie walki zaczyna pochłaniać coraz większe środki materiałowe, w szczególności zaś prochu i kul armatnich. Zagarnięcie części zasobów niezbędnych do prowadzenia walki (np. amunicji) staje się niemożliwe. Wymagane stają się więc ciągłe dostawy nowej amunicji oraz prowadzenie magazynów. Bez ciągłości dostaw armie przestają być zdolne do prowadzenia walki. Równolegle wojsko zaczyna być koszarowane oraz wyposażane w żywność przez specjalistyczne służby. Dzięki temu staje się możliwe prowadzenie wojny w zimie.
– Spadek znaczenia fortyfikacji stałych: mimo że fortyfikacje stałe odgrywają znaczną rolę aż do II wojny światowej ich rola sukcesywnie maleje. Wysokie mury są zbyt łatwo burzone przez artylerię. Mury niskie: nie stanowią przeszkody dla piechoty.

– Wojny Zerowej generacji: nazwijmy tak wszystkie wojny toczone w epoce przed-nowożytnej. Ich cechy charakterystyczne to:
– Decydujące znaczenie sprawności fizycznej: czyli siły, wytrzymałości, zręczności etc. Skuteczność żołnierza na polu walki zależy w 100% od tego, jak dobrze potrafi robić mieczem oraz jak długo jest w stanie to robić. Jeśli oklapnie mu ramię i zmęczy się przed przeciwnikiem: zginie. Oczywiście w późniejszych konfliktach ma to również znaczenie, jednak w trakcie tego typu walki, gdzie używa się de facto jedynie siły mięśni ludzi i zwierząt (czasem zgromadzonej w prostych mechanizmach, jak cięciwy neurobalistyczne) ma największe znaczenie.
– …wysokości murów: do wynalezienia prochu nie istniała skuteczna metoda burzenia fortyfikacji. Wszelkie katapulty, tarany, podkopy etc. owszem działały, ale nie tak dobrze jak na filmach i w grach komputerowych, tak więc wysokie fortyfikacje były często przeszkodą bardzo trudną do pokonania. Okres ten charakteryzują więc długotrwałe, często ciągnące się miesiącami lub wręcz latami oblężenia.
– …i cech osobistych wodza: pierwsze akademie wojskowe kształcące zawodowych oficerów ustanowiono w XVIII wieku, jednak edukację wojskową (głównie w dziedzinie artylerii i fortyfikacji) uprawiano mniej-więcej od XVI wieku. Wcześniej nie znano takich rozwiązań. Dowódcami były więc różne osoby nie posiadające formalnego przygotowania. Ich umiejętności zależały w dużej mierze od ich osobistych zalet: doświadczenia, przebiegłości, odebranego od guwernerów wykształcenia etc. Oraz takich wad (w szczególności tępej głupoty). Niestety: wojny tego okresu, nawet w wydaniu nacji wojowniczych obfitują w głupie pomyłki. A to ktoś nie wystawił straży i wrogowie wyrżnęli go we śnie, a to się spił i skończyło się to tak samo…
– Zwiad jedynie bliskiego zasięgu: Jeśli istniał, zwiad ograniczał się do zasięgu bliskiego, czyli około 10-20 kilometrów przed armią, czasem na dystans do około 50 kilometrów. Jego głównym zadaniem było odnajdywanie drożnych dróg, zapasów żywności oraz źródeł wody i czasem likwidowanie zatorów, a nie poszukiwanie wroga. Jeszcze w XVIII wieku oficerów uczono, by (w warunkach dobrej pogody i w czystym terenie) nie narażać żołnierzy na śmierć i polegać na własnym wzroku. Utrzymywano, że kolumna pyłu wzburzona marszem dużej armii i słońce odbijające się na broni widoczne są w otwartym terenie nawet na dystans 15-20 kilometrów (czyli na około pół dnia przed wejściem przeciwnika w zasięg rażenia broni).
– Walka na dystans krótszy niż zasięg wzroku: generalizując dominującym typem walki była walka wręcz. Artylerii zdolnej razić przeciwnika na duże odległości nie znano (o roli balist i katapult napiszę w trzeciej częsci, ale generalnie nie było one szczególnie skutecznie), ręczna broń miotająca i miotana w rodzaju łuków, kusz i oszczepów miała sporo ograniczeń (o których również napiszę w trzeciej części), tak więc bardzo ważnym elementem walki było starcie wręcz.
– Mgła wojny:Walki toczyły się przeważnie w ścisku i hałasie, a ich uczestnicy często mieli ograniczone pole widzenia przez hełmy zasłaniające dużą część twarzy. Poważnym problemem była więc identyfikacja przeciwników i rozróżnienie ich od wrogów. Tak więc walczący starali się być rozpoznawalni. Robiono to na różne sposoby: stosując dekoracje na hełmach i pancerzach, malując symbole na tarczach etc. W szczególności identyfikowalni i rozpoznawalni z daleka starali się być wodzowie (odwrotnie niż dzisiaj). Kula snajpera im wtedy raczej nie groziła.
– Nie toczono wojen w zimie: Z uwagi na trudności aprowizacyjne (dostarczanie żywności, z racji śniegu, który czynił drogi nieprzejezdnymi stawało się jeszcze bardziej skomplikowane) oraz trudności ze zorganizowaniem odpowiedniej ilości opału, paszy dla koni, marszu etc. wojsko na zimę albo rozpuszczano, albo odsyłano do wcześniej przygotowanych obozów zimowych.

Logistyka: co to jest i dlaczego było tego mało?

Nicolo Machiavelli, jedna z postaci najbardziej zasłużonych dla rozwoju teorii wojskowości (choć dziś bardziej znany z uwagi na wkład w teorię polityczną) w swoim (jedynym opublikowanym za życia) traktacie O Sztuce Wojny pisze:

Do prowadzenia wojny potrzeba czterech rzeczy: żołnierzy, broni, chleba i pieniędzy, lecz to dwie pierwsze są decydujące. Gdy trzeba żołnierze mogą za pomocą broni zdobyć chleb i pieniądze, lecz chleb i pieniądze nie zdobędą dla ciebie żołnierzy i broni.

Machiavelli pisał te słowa w kontekście wad stosowania wojsk najemnych i zalet stałego wojska obywatelskiego, jednak przy okazji oddał całą kwintesencję logistyki oraz przednowożytnego podejście do niej.

Generalnie do prowadzenia wojny potrzeba gigantycznych ilości zasobów, przy czym im bardziej technicznie wyrafinowana jest broń, tym więcej zasobów potrzeba. Przykładowo: 1000 osobowy batalion muszkieterów dziennie spożyje 700 kilogramów produktów zbożowych (i 7 ton paszy, jeśli porusza się konno). W trakcie krótkiej, 10 minutowej wymiany ognia zużywa około 300 kilogramów czarnego prochu i 100 kilogramów kul. Jeśli żołnierze mają zachować zdolności bojowe, to zasoby te muszą być cały czas uzupełniane. Rozumiemy to dziś i rozumiano to kiedyś. W zasadzie do drugiej połowy XIX wieku, gdy pojawiły się najpierw transport kolejowy, a potem samochodowy i lotniczy istniały trzy sposoby zdobycia niezbędnych surowców. Były to:

– System magazynów i transportów lądowych: pierwsze rozwiązanie polega na zbudowaniu systemu składów (głównie spichlerzy), najpewniej ulokowanych w zamkach i warownych miastach oraz sieci dostawczej. Jest to pomysł intuicyjny wręcz, a przy tym wydajny, jednak nie pozbawiony wad. Główną są wysokie koszty dostaw, które nie zmieniają się w zasadzie do XIX wieku. Efektywność transporów jest bardzo zmienna, zależy w dużej mierze od setek nudnych szczegółów: posiadanych przez daną kulturę ras zwierząt pociągowych, typu wykorzystywanych wozów oraz ich wyposażenia: chomąta, osi zawieszonych na resorach, kół wykonanych z giętego drewna, stanu dróg etc.

Nawet jednak dla najbardziej zaawansowanych technicznie i najlepiej zorganizowanych społeczeństw utrzymanie ciągłości dostaw jest bardzo trudne. Przykładowo: w XIX wieku koszt przewiezienia koleją 1 tony zboża na dystans 100 kilometrów wynosił około 1% jej wartości rynkowej. Koszt przewiezienia tej samej ilości zboża na tą samą odległość na grzbietach jucznych mułów wynosił natomiast około 25-35% jej wartości rynkowej, przy czym najdroższa okazałaby się pasza dla zwierząt. Koszt transportu wozami zaprzęgniętymi w konie, odbywający się po dobrze utrzymanej drodze to natomiast około 2-3% jej wartości rynkowej.

Sprawia to, że uzupełnianie zapasów na więcej niż średnie (50-100 kilometrów) dystanse jest trudne i bardzo czasochłonne (pociąg w XIX wieku przebywał dystans 100 kilometrów w około 3 godziny, muł lub wóz konny w 2-3 dni).

– Oparcie się na systemie portów i transporcie towarów drogami wodnymi: Adam Smith w pracy Bogactwo Narodów wskazuje, że istnieją jedynie 3 towary które bardziej opłaca się transportować drogą lądową niż wodną. Są to według niego: owce, krowy i konie. Dostawy morskie stanowiły źródło potęgi wielu narodów, a kontrola nad szlakami morskimi była kluczem do zwycięstwa w wielu wojnach. Po raz pierwszy jej znaczenie ukazało się chyba w trakcie Wojny Peloponeskiej, gdy Ateńczykom opłacało się sprowadzać żywność do swego miasta z kolonii położonych na Krymie. Już bowiem w czasach Starożytnych Greków statki były w stanie transportować wielotonowe ładunki i rozwijać prędkości rzędu 8-10 węzłów (co wystarczy do pokonania dystansu rzędu 200 kilometrów w ciągu doby, Tukidydes wspomina o trimerze, która przepłynęła dystans blisko 300 kilometrów w ciągu jednego dnia.

Faktyczny zasięg okrętów ponownie zależny jest od wielu czynników, takich jak rodzaje budowanych statków, ich napęd, przyrządy i wiedza nawigatorów etc. Przykładowo wysoki poziom umiejętności tych ostatnich, pozwalający na żeglugę w nocy i przy złej widoczności może zwiększyć zasięg jednostek pływających dwukrotnie.

Wadą tego założenia jest fakt, że dostęp do wybrzeża i żeglownych rzek nie jest uniwersalny. Armii fantasy przyjdzie zapewne więc operować w oddali od takich, ponownie opierając się na transporcie lądowym średniego zasięgu.

Wspólne wady obydwu rozwiązań: wadami obydwu rozwiązań jest fakt zmuszenia dowódcy do zajmowania konkretnych punktów w przestrzeni: ufortyfikowanych składów oraz ufortyfikowanych miast kupieckich dysponujących portami. W drugim wypadku wymagana jest też przewaga morska i kontrola nad szlakami handlowymi. Wszystko to prowadzi do zjawiska zwanego Wojną Kordonową, będącą w istocie formą wojny pozycyjnej, polegającą na zajomowaniu składów i przecięć szlaków handlowych. Wojna taka jest długotrwała, wyczerpująca i krwawa, zmusza do serii oblężeń. Co więcej w jej trakcie może okazać, że zasoby oraz infrastruktura o którą walczymy została w toku działań bojowych zużyta (np. oblegani zeżarli żarcie) lub zniszczona (z premedytacją zablokowali porty i zburzyli przystanie).

Jeden z najbardziej znanych teoretyków (i w odróżnieniu od Machiavellego: praktyków) wojskowości, von Clausewitz w swoim dziele O Wojnie dosłownie kpi z obydwu, powyższych strategii.

– Oparcie się na grabieży: trzecia opcja to zagarnięcie niezbędnych środków od okolicznej ludności podbitych terenów. Grabież może być prowadzona na mniej lub bardziej okrutnych warunkach, poczynając od przymusowych wykupów potrzebnych środków, przez narzucenie na ludność zajętego kraju dodatkowych kontrybucji i podatków nadzwyczajnych, na odbieraniu całych zapasów siłą kończąc. Jest to prawdopodobnie najefektywniejsza, a na pewno najszybsza i najtańsza metoda zdobycia niezbędnych materiałów. Potwierdzają to zarówno dawni teoretycy jak i praktycy.

Opinię Machiavellego już cytowałem. Wallenstein twierdził, że „Wojna żywi się sama”, Sun Tzu doradzał jak najszybsze przeniesienie konfliktu na terytorium nieprzyjaciela, by grabić wrogi kraj, a nie własny. Wegecjusz w De Res Militaris twierdzi, że „Celem wojny jest wzbogacenie się i zabijanie wrogów. Jedno i drugie najłatwiej osiągnąć grabiąc kraj, bowiem głód zabija skuteczniej od miecza”. Kolejny miłujący bliźnich chrześcijanin: Henryk V król Anglii twierdził natomiast, że „Wojna bez pożaru jest jak kiełbasa bez musztardy”.

Clausewitz doradza natomiast, by – w wypadku napaści – samemu ograbić swój kraj, po to, żeby przeciwnik nie miał żadnych korzyści z zajętych terenów. Tym sposobem dochodzimy do wad tego systemu.

Pierwszym problemem jest fakt, że żaden region nie dysponuje niewyczerpanymi zasobami, tak więc nie jest to pewne źródło zaopatrzenia. Po drugie: zbyt intensywna grabież może wywołać bunt ludności lub (co w rezultacie groźniejsze) klęskę głodu i ruinę ekonomiczną regionu. Tereny wyludnione przez wojnę nie są w stanie podtrzymać kolejnej kampanii. Zarówno Sun Tsu jak i Clausewitz problem proponują rozwiązać szybkością uderzenia oraz unikaniem zadawania niepotrzebnych cierpień ludności. Nie kierują się oczywiście miłosierdziem, a zwykłą potrzebą zapewnienia sobie zaopatrzenia. Sun Tsu uważa, że zwyczajnie o pustynie nie warto walczyć. Clausewitz: że każdy dzień o który przedłuża się wojna jest zwycięstwem strony broniącej się.

Po drugie: grabież jest dobra jedynie w wypadku, gdy chcemy pozyskać dobra mało wyrafinowane. Dla większości armii przed-nowożytnych głównym problemem logistycznym było dostarczenie odpowiednich ilości żywności dla żołnierzy i paszy dla koni. Są to produkty, które faktycznie bez większego problemu można zdobyć zajmując składy czy grabiąc wioski.

Proch, części zamienne do czołgów, kule armatnie, kamienie mocy etc. oraz inne przedmioty bardziej wyrafinowane już niekoniecznie.

Bibliografia:

  • Carl von Clausevitz, O Wojnie, brak informacji bibliograficznej w książce
  • Sun Zi, Sztuka Wojenna, Kraków 2003
  • Nicolo Machiavelli, O sztuce wojennej, Warszawa 2008
  • Brian Todd Carey, Joshua B. Alfree, John Cairns, Wojny starożytnego świata, Warszawa 2008
  • Brian Todd Carey, Joshua B. Alfree, John Cairns, Wojny średniowiecznego świata, Warszawa 2008
  • Hans J. Morgenthau, Polityka między narodami, Warszawa 2010
  • John Keegan, Wywiad w czasie wojny, Warszawa 2004
  • John Keegan, Historia sztuki wojennej, Warszawa 2003
  • Stanisław Koziej, Teoria sztuki wojennej, Warszawa 2011
  • R. G. Grant, Bitwy. Historia wojen i konfliktów, Warszawa 2012
  • Parker Geoffrey, Historia sztuki wojennej, Warszawa 2008
  • Adam Smith, Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów, Warszawa 2012
  • Rondo Cameron, Lary Neal, Historia gospodarsza świata, Warszawa 2010
  • Terry Crowdy, Historia szpiegostwa i agentury, Warszawa 2006
  • Philippe Contamine, Wojna w średniowieczu, Gdańsk-Warszawa 2004
  • Martin Van Creveld, Żywiąc wojnę. Logistyka od Wallensteina do Pattona, Warszawa 2014
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Fantasy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s